Pięćdziesiąt odcieni chlorofilu
Żaden kolor nie ma więcej synonimów niż leśna zieleń i żaden las nie używa mniej niż wszystkich.
Stań w starym lesie i policz zielenie: limonkowa tam, gdzie słońce trafia w młode liście, butelkowo ciemna w zagłębieniach, srebrzysta po omszałej stronie pni, żółtozielona mgiełka tam, gdzie korony rzedną. Producenci farb nazwali może czterdzieści z nich. Las odmawia standaryzacji.
Zdjęcia zebrane tutaj to raczej zanurzenia niż widoki — robione w środku lasu, w górę przez kolejne warstwy albo wzdłuż ścieżek, które skręcają poza zasięg wzroku, jak powinny skręcać dobre ścieżki.
Mówi się, że zielone ekrany dają odpocząć oczom i tym razem ludowa mądrość jest blisko fizjologii. Czy wymiernie cię uspokoi, czy nie — do tętna z pewnością niczego nie dołoży.
W tej kolekcji